Toronto: Fort York

maj 19, 2008

W 1811 r. nastąpił kryzys w stosunkach angielsko-amerykańskich, co doprowadziło do ponownego umocnienia twierdzy, która do historii przeszła jednak zupełnie przypadkowo: w 1813 r. Brytyjczycy zmuszeni do opuszczenia fortu, wysadzili w powietrze prochownię, źle obliczając siłę wybuchu. Zginęło wtedy 10 obrońców fortecy i 250 spośród oblegających, m.in. amerykański generał Zebulon Pike. Po wojnie fort odbudowano, a stacjonujący w nim garnizon, stanowiący największy rynek zbytu w okolicy, walnie przyczynił się do rozwoju Toronto (miasto York przemianowano na Toronto w 1834 r.).

Fort York wznosi się w cieniu Gardiner Expressway, 15 minut spacerem na zachód od Union Station; najpierw trzeba iść do końca Front Street West, potem skręcić w lewo, w Bathurst, a po przejściu przez most kolejowy iść oznakowaną ścieżką w prawo aż do tylnego wejścia do fortu. Główne wejście znajduje się przy końcu Garrison Road, 10 minut od Fleet Street, przy trasie tramwaju #511. Obiekt zamieniono na muzeum w 1934 r (kon. V–VIII codz. 10.00–17.00, IX–kon. V pn.–pt. 10.00–16.00, sb. i nd. 10.00–17.00; 5 C$). Obecnie pracują tu przewodnicy udzielający informacji i oprowadzający wycieczki (bezpł.).

Starannie odnowione mury otaczają szereg budynków z drewna, kamienia i cegieł. Wyróżniają się wśród nich ładne Officers’ Quarters (kwatery oficerów) i kamienny magazyn prochu o ścianach dwu metrowej grubości, wzmocnionych ogniotrwałymi wstawkami z miedzi i mosiądzu. Blue Barracks (błękitne koszary), czyli kwatery młodszych oficerów, mieszczą ciekawą wystawę przedstawiającą konflikty zbrojne targające Kanadą w XIX w., m.in. wojnę 1812 r. i wydarzenia lat 60. XIX w., zwane najazdami fenian. Podczas amerykańskiej wojny domowej Brytyjczycy prowadzili handel z Konfederacją, co niezbyt podobało się Północy. Po wojnie wiele osób było przekonanych, że Stany Zjednoczone czekają tylko na pretekst, by uderzyć na Kanadę. Należeli do nich członkowie stowarzyszenia fenian (Fenian Brotherhood), utworzonego w Nowym Jorku w 1857 r. przez uchodźców z Irlandii. Ich taktyka była prosta: w przekonaniu, że incydenty sprowokują Waszyngton do działania, zorganizowali szereg napaści na tereny przygraniczne. W najpoważniejszej akcji, przeprowadzonej w 1866 r., wzięło udział tysiąc osób. W rezultacie brytyjskie wojsko odparło napastników, a Kongres nie zareagował.